nie dla acta

Fotografia, konceptualna, konceptualizm, sprzedaż odbitek, sprzedaż fotografii, fotografia artystyczna,fotografia artystyczna sprzedaż, eksperymentalna, eksperyment, abstrakcja, abstrakcyjna, uliczna, street, photo ,foto , streetphoto, streetfoto, portret, digifuck, horyzont zdarzeń, śmakro, bragg, friktekno, freetekno, tekno, odbitki, zdjęcia, sprzedaż, sztuka, fotografia, dzik, koń, dzikoń, cross, sprzedaż zdjęć i odbitek

czwartek, 30 października 2008

Dziury w horyzoncie

No właśnie. Pewnego razu szedłem sobie na zakupy, rozglądam się po wystawach, patrzę, a tu dziura w horyzoncie wystaw.

środa, 29 października 2008

I znowu konkurs

Na dziś przewidziane jest takie piękne Śmakro. Poza tym ogłaszam konkurs pod hasłem: "Kto chce dostać foto, niech zgaduje co to.". Oczywiście Ci, którym mówiłem co to, się nie liczą. Odpowiedzi możecie pisać w komentarzach (tylko ładnie się wtedy podpisać, albo zostawić mejla), albo na dzikonfoto@gmail.com .

wtorek, 28 października 2008

Dawno dawno temu

Trochę mi się łezka w oku kręci jak patrzę na to zdjęcie. Rok 2004, polska właśnie wstąpiła do Unii Europejskiej. Zdjęcie przedstawia prom płynący z Calais do Dover. Akurat wracaliśmy do pracy do Londynu, po krótkim wypadzie do Holandii. Nasi rodzice pewnie nie raz marzyli, żeby móc wypowiedzieć podobne słowa, na takim luzie na jakim my do tego podchodziliśmy. Prawdę mówiąc, podczas tamtych wakacji miałem przeświadczenie, że to dopiero początek wielkich podróży. Niestety jak na razie utknąłem. Mam nadzieję, że jedynie jak na razie.

niedziela, 26 października 2008

Trochę szczegółów

Każda seria digifucków jest inna. Jedne są bardziej udane, drugie mniej. Zależy to tak samo od szczęścia jak i od zamysłu. To co się nie zmienia, to przypadkowość. Opowiem wam teraz trochę więcej o tym jak powstają takie zdjęcia. Nie zdradzę jednak wszystkich szczegółów bo to moja mała tajemnica ;-> Ładuję film do aparatu i robię zdjęcia, czasem się do nich przykładam, a czasem nie. Gdy film się skończy, staram się zapomnieć jakie zdjęcia robiłem i w jakiej kolejności powstawały, następnie ładuję tę samą rolkę do aparatu i naświetlam jeszcze raz. W ten sposób powstają multiekspozycje, które nierzadko mnie zaskakują połączeniami motywów. Dzięki takiemu podejściu zawsze mam niespodziankę, masę zabawy przy oglądaniu i dreszczyk emocji jak odbieram zdjęcia z labu. Aby nie popaść w rutynę i uczynić digifucki bardziej różnorodnymi często stosuję dodatkowe techniki. Nie polegają jednak one na manipulacjach po zrobieniu zdjęcia, efekt ostateczny jest zarejestrowany na negatywie. Zdjęcia przezentowane dzisiaj, są efektem trzykrotnego naświetlania filmu.

piątek, 24 października 2008

Stary jestem

Dziś kończę 29 lat, nie wiem czy to dobrze czy źle. Z tej okazji taki oto digifuczek.

czwartek, 23 października 2008

Śliczny geometryczny

Tak właśnie kolejny digifuck z archiwum. W pewnym sensie jest powiązany z inną serią moich zdjęć. Jest echem serii "Bragg", którą kiedyś zaprezentuję.

środa, 22 października 2008

Znalezione w kuchni

Dziś w ramach rekompensaty za wypadanie z czasu, dwa wpisy. Większość Śmakr powstała z rzeczy zupełnie banalnych. Z rzeczy codziennego użytku. To na przykład jest coś co chyba każdy ma w kuchni. Podpowiem jeszcze tylko, że to się je.

Kolejny "Jeleń"

Jeszcze do końca nie doszedłem do siebie po tym wypadaniu z samolotu. Powiem tylko tyle, że coś mi się w tym zdjęciu podoba, ale niestety sam nie wiem co. Może winne jest to wypadanie?

wtorek, 21 października 2008

Wpadanie z powrotem

Tak jak mówiłem, wypadłem z czasu wypadając z samolotu. Teraz przez dziury w zdjęciach, wpadam z powrotem. Na temat wypadania z samolotu mogę tylko powiedzieć, że jest to cudowne i myślę, że już niedługo znowu będę wypadał. Jest jednak coś przerażającego w tym sporcie i niestety tym czymś są koszta.

sobota, 18 października 2008

Wypadanie

Jutro znowu mogę wypaść z czasu. Jutro w samo południe zamierzam wypaść z samolotu. Wypadał będę z przypiętym do pleców instruktorem, który jednocześnie będzie przypięty do spadochronu. Wypadniemy więc razem: instruktor, spadochron i ja. Wypadać będziemy z wysokości czterech tysięcy metrów. Swobodny lot trwający minutę i późniejsze spadanie na otwartym spadochronie, zakończy się efektownym lądowaniem na zadku instruktora. Trzymajcie za mnie kciuki ;->

piątek, 17 października 2008

"Ofiara gwałtu"

Tak powiedziała Bohaterka tych zdjęć podczas ich oglądania. Czyżbym był aż tak kiepskim portrecistą?

czwartek, 16 października 2008

Moje miejsce

Tak właśnie. Tutaj mieszkam. Nowy Dwór, Wrocław. To jest moja okolica. Te pionowe kreski to są dusze miejscowych alkoholików unoszące się ze szczęścia, z powodu kolejnych pięciu złotych wywalczonych tego dnia...

środa, 15 października 2008

Friktekkno

Tymi uroczymi zdjęciami chciałem zapoczątkować cykl:"Friktekkno". Jest to cykl fotografii opowiadających o imprezach "Freetekno" i pokrewnych. Pomimo tego, że ani filmy, ani zdjęcia, ani słowa nie są w stanie dać obrazu takiej imprezy, komuś kto nigdy w czymś takim nie uczestniczył, to jednak postaram się dołożyć swoją cegiełkę. Zdjęcia te są mocno subiektywnym zapisem tego typu wydarzeń, ponieważ nie byłem "zsyłany" na nie jako reporter, a przybywałem z własnej woli jako uczestnik. W dodatku bez wątpienia w nich uczestniczyłem ;-> Nie mam zamiaru nikogo zachęcać do tego typu imprez, ani informować miejscach i datach. Wielu osobom po prostu nie przypadną one do gustu, a ci którym przypadną na pewno sami je znajdą...

wtorek, 14 października 2008

To już miesiąc. Poznajecie?

Tak moi drodzy, minął już miesiąc od założenia bloga. Mam nadzieję, że podobają Wam się zdjęcia i jesteście zadowoleni z podpisów. Tak w ogóle, czy poznajecie tego digifucka?

poniedziałek, 13 października 2008

Ała moje oczy!!!

Wasz biedny Dzikoń ma ostatnimi czasy straszne kłopoty z oczami. Wzroku chyba nie traci, ale jego oczy są straszliwie przemęczone. W każdym razie produkuje nową serie digifucków, a dziś raczy was kolejnym horyzontem zdarzeń...

niedziela, 12 października 2008

Śmakro, ale przejściowe

No cóż przepraszam was wszystkich. Wypadłem z czasu. Jakby to powiedział Kurt Vonnegut: "Zdarza się" ;-> Za to mam dla was Śmakra. Są one dość specyficzne, ponieważ widać w nich już część digifuckowych cech. Są wielokrotne ekspozycje, co prawda po części przewidywalne, ale jednak nie do końca. Są również początki poszukiwania brudu, czyli film fuji supra 800 przeforsowany o dwie działki, w celu uzyskania dużego ziarna. Już wtedy coś było na rzeczy, a pierwsze digifucki powstały pół roku po tych zdjęciach. Na dodatek jeśli ktoś z Was będzie na tyle bystry i powie mi co przedstawiają te zdjęcia, ma w nagrodę jedno z nich gratis. Oprawione w ramkę i passepartout, zdjęcie w formacie 30X45 będzie się świetnie prezentować na ścianie.

czwartek, 9 października 2008

Tniemy dalej

Powyginanych cięć czasoprzestrzeni, ciąg dalszy.

środa, 8 października 2008

Dlaczego te nowsze zdjęcia są "brudne"?

Jeśli oglądaliście uważniej zdjęcia na tym blogu, pewnie zauważyliście, że na przykład Śmakra są na ogół gładkie, a digifucki i Horyzont Zdarzeń są jakby brudne. Nie opowiem tutaj jak robię to, że takie właśnie są, bo nie takie było pytanie zadane w tytule. Opowiem z jakiego powodu te zdjęcia są brudne. W czasach fotografii cyfrowej wszystko musi być supergładkie. Jeżeli takie nie jest, Photoshop załatwia resztę sprawy, skutecznie zdzierając ze zdjęcia ostatnie ślady życia. Mamy potem modelki o idealnych kształtach o cerze gumowej lali. Mamy przepiękne kolorowe zdjęcia różnych dóbr, które koniecznie trzeba mieć. Mamy całe sterty elektronicznie wykastrowanych obrazów, na których nawet brud jest sterylny i nawet nie wiadomo czy to jeszcze zdjęcia czy już grafiki.

Jak już wspomniałem, moje wcześniejsze zdjęcia były gładkie. Jednak w końcu, najpierw nieświadomie i odruchowo, zacząłem szukać tego brudu. Tego nalotu rzeczywistości. Tej szorstkiej faktury o którą można się zadrapać. Na taki efekt składa się masa różnych bardziej lub mniej przewidywalnych zabiegów. Świat oglądany w skali do jakiej jesteśmy przyzwyczajeni, wcale nie gładki. Zawsze znajdzie się jakieś zadrapanie, nierówność, nadmiar lub ubytek, nalot czy przetarcie i jeszcze wiele wiele innych. Tak właśnie, życie to brud, a sterylna czystość to śmierć.

Zdjęcia to najnowsze digifucki, zrobione dosłownie kilka dni temu.

wtorek, 7 października 2008

I znów to Śmakro

Dziś jeszcze jedno Śmakro. To również pochodzi z sępolna i jest jednym ze starszych Śmakr. Oczywiście żadnej obróbki komputerowej nie było

poniedziałek, 6 października 2008

Miejski pejzaż z perspektywy Śmakra

Wystarczy czasem spojrzeć pod nogi aby zobaczyć, jak rytmiczne uporządkowanie dzielnicy "Docklands" w Londynie, zamienia się w coś bardziej melodyjnego. Z drugiej strony jakby odwrócić porządek, można by powiedzieć: "Wystarczy czasem spojrzeć w górę aby zobaczyć, jak z tej melodyjnej struktury pod nogami wyłania się rytmiczne uporządkowanie dzielnicy "Docklands" w Londynie.". A wy, którą stronę byście wybrali?

niedziela, 5 października 2008

sobota, 4 października 2008

Dziadek i Śmakra

Gdy jeszcze byłem studentem, tuż przed sesją przenosiłem się do moich Dziadków. Tam miałem spokój, z dala od kumpli imprez i innych pokus mogłem się skupić na nauce. Mimo tego moja leniwa część starała się zrobić wszystko aby mnie od nauki odciągnąć. Wtedy pochłaniałem tony książek, głównie Lema ale nie tylko. Czytałem wszystko co wówczas wydawało mi się warte czytania. W czasie tych pobytów mój mózg wskakiwał na inne obroty. Można by powiedzieć, że atmosfera tamtych chwil i miejsca, była niezwykle inspirująca. Oczywiście nie byłoby tego wszystkiego gdyby nie moja wspaniała Babcia (zwana Babą) i mój super Dziadek. To jest naprawdę jedno z pierwszych Śmakr, chyba nawet z 2002 roku, a wykonane u Dziadków trakcie nauki do sesji. Dlaczego o tym wszystkim piszę? No cóż dziś jest druga rocznica śmierci mojego Dziadka. Kto go znał to wie jaki był, kto nie znał niech żałuje.

piątek, 3 października 2008

Nietypowe digifucki

Dlaczego są nietypowe? A dlatego, że po raz pierwszy robiłem digifucki na filmie biało-czarnym (ukłon w stronę pewnej osoby), po raz pierwszy były robione w tym samym miejscu, w tym wypadku w domu i po raz pierwszy były robione jednej i tej samej osobie. Nie było to złamaniem reguł projektu, ponieważ główną regułą projektu są: przypadek i multiekspozycja. Więcej o digifuckach powiem wkrótce. Tym czasem, jak pewnie zauważliście, modelce pomyliły się niektóre częsci ciała ;->

czwartek, 2 października 2008

Różne takie Śmakra...

Są praktycznie wszędzie, na każdym kroku.Wystarczy tylko trochę się przybliżyć, żeby zobaczyć różne takie Śmakra. Zdjęcia pochodzą z serii "Śmakro". To dolne jest moim pierwszym sprzedanym zdjęciem. W tej chwili można je jeszcze zobaczyć na wystawie pod tytułem: "Śmakro" w labie "Pod Dachem" na ulicy Komandorskiej we Wrocławiu. Oba zdjęcia wykonano na negatywie wywołanym w standardowy sposób.

środa, 1 października 2008

Przygoda z Fotografią

Miało być tak, że zdjęcia portretowe mają moc komentowania. Jest portret, są nawet trzy. Wszystkie są wykonane w technice cross. Może przybliżę. Cross, lub cross processing, tudzież x-pro, lub wywołanie krzyżowe, jak kto woli. W każdym razie chodzi o to, że zdjęcia zrobione na błonach odwracalnych (slajdach) wywołuje się w procesie dla negatywów(c-41), albo negatywy w procesie dla slajdów (E-6). Ta druga wersja jest mniej popularna i prawdę mówiąc jeszcze nie miałem z nią do czynienia. Jak do tej pory wszystkie zdjęcia na tym blogu, oznaczone tagiem cross, są właśnie slajdami wywołanymi jak negatywy. Stąd wzięła się ich kolorystyka i nie jest to tani photoshopowy zabieg.

Ponieważ miał być komentarz, opowiem Wam jak zaczęła się moja przygoda z fotografią. Jestem z października, dlatego pierwszą komunię miałem w wieku siedmiu lat. Chrzest przechodziłem całkiem świadomie dwa tygodnie wcześniej. Oprócz paru medalików i innych pamiątek z Matką Boską i Jezusem, dostałem również zegarek i parę innych rzeczy. Wśród tych paru innych rzeczy znalazł się radziecki aparat marki: "Smiena". Miałem więc do dyspozycji Smienę i tabelę naświetleń, zdjęcia wywoływał mój nieżyjący już Dziadek. Zdjęcia były niczego sobie i wyrósłby ze mnie całkiem niezły fotograf już wtedy. Niestety miałem inną pasję. Uwielbiałem rozkręcać zegarki, głównie budziki. Optymalizowałem ich konstrukcję. Po moich optymalizacjach każdy zegarek działał tak jak wcześniej, tyle że zostawało mi trochę niepotrzebnych, jak wówczas sądziłem, części. Po dwóch rolkach zrobionych Smieną, zainteresowałem się nią bardziej jako takim innym zegarkiem, niż jako maszyną do robienia obrazów. Niestety, ten aparat nie był zegarkiem i po standardowych optymalizacjach po prostu przestał działać. Tak skończyła się moja przygoda z fotografią, myślałem że na zawsze, ale pewnego razu...

Zdjęcia pochodzą z cyklu: "Wakacje w mieście".