nie dla acta

Fotografia, konceptualna, konceptualizm, sprzedaż odbitek, sprzedaż fotografii, fotografia artystyczna,fotografia artystyczna sprzedaż, eksperymentalna, eksperyment, abstrakcja, abstrakcyjna, uliczna, street, photo ,foto , streetphoto, streetfoto, portret, digifuck, horyzont zdarzeń, śmakro, bragg, friktekno, freetekno, tekno, odbitki, zdjęcia, sprzedaż, sztuka, fotografia, dzik, koń, dzikoń, cross, sprzedaż zdjęć i odbitek

poniedziałek, 23 lutego 2009

Wiosna idzie

Co prawda do lata jeszcze daleko, ale zdaje się że wiosna tuż tuż. Warto jednak chyba zacząć myśleć o wakacjach, żeby nie spędzić ich w mieście. Z drugiej strony może wakacje w mieście nie są aż takie złe jak się powszechnie uważa.

WC sekunda

Może i poruszone, przyznaję. Mimo wszystko uważam, że zabawne. W tej chwili robię sobie mały fotograficzny urlop. Różne rzeczy przestawiają mi się w głowie. To pewnie koniec pewnego etapu, lub podetapu w mojej fotograficznej ścieżce. Tak mam czasami. Pewnie większość tak ma. Przypuszczam, że pojawi się jakiś nowy projekt, albo projekty. Oczywiście nie zarzucam jeszcze digifucków, bo mam na nie jeszcze masę pomysłów, na Horyzonty zresztą też. Muszę jednak parę rzeczy poogarniać, nadrobić zaległości w skanowaniu i porządkowaniu zdjęć, podreperować aparaty, podostrzyć oko. Jednym słowem wiosenne porządki, a co z nich wyjdzie przekonamy się wkrótce. Może nawet jakiś mały powrót w stronę poprzednich projektów. Któż to wie...

PS: Zdjęcie zrobione w Liverpoolu w 2005 roku.

poniedziałek, 16 lutego 2009

W miejskiej "Galarecie"

Widoki z zimowego spaceru po galaretowatej czasoprzestrzeni Wrocławia.

środa, 11 lutego 2009

digifuck (wystawa)

09.01.09 19:09:19 "Szczytnicka 51" Wrocław

Dnia 09.01.09 o godzinie 19:09:19 odbył się wernisaż inaugurujący wystawę pod tytułem: digifuck. Jak słusznie przypuszczacie, wystawa będzie wisi w galerii:"Szczytnicka 51", na ulicy Szczytnickiej 51 we Wrocławiu, a potrwa do 13.02.09 (piątek 13). Po zakończeniu wystawy, zdjęcia będzie można kupić. Część zdjęć już została sprzedana, oczywiście powiszą do końca wystawy. Te sprzedane można jeszcze zamówić, ponieważ każde zdjęcie ma nakład ograniczony do 25 sztuk.

Ponieważ tytuł wystawy to: digifuck, prezentowane zdjęcia są mniej więcej takie: digifuck .

digifuck, wystawa i po wystawie.

sprzedane

rezerwacja

rezerwacja

W galerii:"Szczytnicka 51", na ulicy Szczytnickiej 51 we Wrocławiu, dnia 09.01.09 o godzinie 19:09:19 odbył się wernisaż inaugurujący wystawę pod tytułem: digifuck. W każdym razie miał się odbyć. Zdarzył się piętnastominutowy poślizg, w zasadzie to niewiele. Sęk w tym, że większość ludzi przyszła wcześniej i byli świadkami niezłego performensu. Oprawianie i wieszanie zdjęć na ostatnią chwilę, latanie z drabiną i śmieciami, przemówiewnie autora ;->

Na szczęście wszystko się udało, jak to zwykle w moim przypadku bywa, na ostatnią chwilę. Winny jestem podziękowania moim dzielnym "Skrzatom", bez nich tak niewielki poślizg nie był by mozliwy i prawdę mówiąc nie wiem co by się stało.

Nie wiem ile osób odwiedziło wystawę, wiem za to, że większości z nich podobały się zaprezentowane zdjęcia. Już mam ostateczne wyniki sprzedaży. Są one nieco gorsze niż to co mówiłem po wernisażu. Cóż, następnym razem będę brał zaliczki. W każdym razie sprzedane zostało jedno zdjęcie z galerii, jedno zdjęcie z bloga, a dwa z galerii są zarezerwowane i będą sprzedane w ciągu następnych dwóch miesięcy. Wcześniej mówiłem, że będą sprzedane cztery z wystawy i jedno z bloga. Zdarza się. Zdjęcia które są sprzedane lub zarezerwowane, nadal można zamówić ponieważ nakład każdego z nich ograniczony jest do 25 egzemplarzy. Zdjęcia są w formacie 30X45cm i są oprawione w passepartout i ramę, a kosztują 300pln. za sztukę.

Wczoraj czyli 10.02.09 Zdjąłem wystawę. Zdjąłem ją po cichu i bez świadków. Zrobiłem parę pamiątkowych zdjęć i tyle. Trzymajcie za mnie kciuki, bo powoli szykuję się do następnej. Mam nadzieję, że jakoś przezwyciężę moje ograniczenia finansowe i zrobię ją wcześniej niż później. Trzymajcie za mnie kciuki...

wtorek, 10 lutego 2009

I po fuckaniu

Dziś zdjąłem wystawę digifuck. Jutro napiszę więcej na ten temat, dzisiaj męczy mnie jakieś choróbsko.

poniedziałek, 9 lutego 2009

Perły z lamusa, czyli stany splątane.

Dziś dla odmiany postanowiłem poszperać w archiwach z 2005 roku. Szukałem jakiegoś ciekawego Bragga i nagle trafiłem na coś takiego. Owszem pamiętam je doskonale, pamiętam nawet stan swojego umysłu w chwili robienia tego zdjęcia, tak samo jak pamiętam bardzo dokładnie stany mojego umysłu przypisane do poszczególnych Braggów.

W każdym razie szukałem Bragga i zupełnie niespodzianie znalazłem to zdjęcie o którym nawet nie myślałem. W zasadzie to nie do końca jest tak. To zdjęcie odpowiada stanowi mojego umysłu w tej chwili. Właśnie słucham euforycznych czilałtów prawie bez bitu, wtedy czułem się podobnie. Co prawda wtedy były wakacje, byłem pracownikiem sezonowym w Wielkiej Brytanii, mieszkałem w namiocie i co tydzień byłem gdzie indziej. Wtedy akurat byłem w Guildford pod Londynem. Był czternasty dzień lipca 2005 roku. Dopiero teraz gdy sprawdziłem tę datę uświadomiłem sobie, że to data 22 urodzin mojej obecnie już byłej Dziewczyny, z którą spędziłem ponad sześć lat swojego życia. Dokładnie sześć lat dwa miesiące i osiem dni, a jeśliby policzyć jeszcze dokładniej to wyszło by sześć lat dwa miesiące i siedem dób, czy coś koło tego.

Przypadek? Zapewne tak, dlatego nie będę sobie zajmował głowy jakąś tam numerologią, w dodatku w sentymentalnym wydaniu. Nie o tym chciałem powiedzieć. Tak jak wcześniej mówiłem, to zdjęcie odpowiada stanowi mojego umysłu w tej właśnie chwili, a było produktem stanu umysłu jaki miałem wtedy, zatem te chwile i te stany są w pewien sposób powiązane, splecione, można powiedzieć splątane. Wytworzył się między nimi tunel czasoprzestrzenny. To było coś jakbym nagrał to co miałem w głowie , zakopał zakopał nagranie i zapomniał gdzie. Jeśli tak by było, to to zdjęcie jest mapą wskazującą tamto miejsce. Co prawda odkopać to nagranie mogę tylko ja, ale patrząc na tę mapę możecie przynajmniej zorientować się w okolicy.

PS: A miał być Bragg ;-<

wtorek, 3 lutego 2009

poniedziałek, 2 lutego 2009

Ech te poniedziałki...

Ach te poniedziałki. Kiepskie są zazwyczaj, próbuję to odczarować, może Bragg pomoże...