nie dla acta

Fotografia, konceptualna, konceptualizm, sprzedaż odbitek, sprzedaż fotografii, fotografia artystyczna,fotografia artystyczna sprzedaż, eksperymentalna, eksperyment, abstrakcja, abstrakcyjna, uliczna, street, photo ,foto , streetphoto, streetfoto, portret, digifuck, horyzont zdarzeń, śmakro, bragg, friktekno, freetekno, tekno, odbitki, zdjęcia, sprzedaż, sztuka, fotografia, dzik, koń, dzikoń, cross, sprzedaż zdjęć i odbitek

wtorek, 22 września 2009

Bragg na urodziny

Kurcze łatwo przegapić daty i rocznice. Otóż rok, tydzień i jeden dzień temu o godzinie 21:21 zamieściłem pierwszy wpis na tym blogu. Dopiero dwa misiące później założyłem statystyki. W ciągu dwóch ostatnich miesięcy 2008 roku blog miał 1813 odwiedzin, w roku 2009 do tej pory było 7905 odwiedzin. To raczej niewiele, ale miejmy nadzieję że będzie lepiej.

Dobre jest to że dzięki blogowi udało się już zorganizować jedną wystawę. Druga wystawa odbędzie się wkrótce, za jakieś dwa miesiące i również będzie organizowana dzięki tej stronie. Niby niewiele osób odwiedza ale jednak czymś to skutkuje. Cieszy mnie to niezmiernie. Miałem dziś napisać coś naprawdę fajnego, a padam na ryj. Chyba jeszcze nie odespałem nocek zarwanych przez naukę do egzaminu. Wypadałoby napisać coś naprawdę fajnego z okazji urodzin, a tu lipa.

Urodziny bloga przegapiłem, zdjęcie z roku 2004 z UK też jakieś takie średnie i na dodatek komentarz za bardzo się nie klei. Miałem przedstawić bardziej szczegółowe statystyki ale coś nie wyszło, zdarza się. Ostatnio trochę się dzieje wokół mnie i trochę zalatany jestem i zapominam, nie mam czasu i tak dalej. Chyba nawet już nic mądrego nie napiszę, lepiej będzie jak pójdę spać. Dobraaaanoc...

piątek, 11 września 2009

911 będę doktorem, będę doktorem i autobus 119

Dziś jest 11 wrzesień, data pamiętana przez wielu jako rocznica pamiętnych zamachów. Mi od dziś ta data kojarzyć się będzie zupełnie inaczej. Otóż dziś przez niewielkie szczeliny w rzeczywistości, szczeliny które nie wszyscy widzą z racji tego że są niewielkie, wśliznąłem się jak to zresztą ze mną bywa, na studia doktoranckie na wydziale Fizyki i Astronomii Uniwersytetu Wrocławskiego. Uff jak to poważnie zabrzmiało. Dostałem się na fizykę oczywiście.

Cztery latka studiów, a potem to już z górki i zanim się obejrzę będę profesorem. W każdym razie przez ponad dwie trzecie mojego życia, w podróż w stronę miasta zabierał mnie autobus 119.

poniedziałek, 7 września 2009

Refleksyjny autobusokierowca

Potrzebowałem ostatnio zdjęć legitymacyjnych. Jednak tym razem chciałem żeby były analogowe. W zasadzie zawsze chcę żeby były analogowe. Taki już ze mnie uparty gość. Tylko raz miałem tego typu zdjęcia robione cyfrowo. No dobra dwa razy. Pierwszy raz jakoś dwa lata temu i to tylko dlatego że mi się spieszyło. Nie porwały mnie ale trudno. I tak zazwyczaj dość dziwnie wyglądam na takich zdjęciach, zawsze coś jest nie tak. A to głupia mina, a to znowu czerwone oczy i tak dalej.

No nieważne zresztą, bo nie o to chodzi. Rok temu też miałem robione cyfrą. Były to zdjęcia do dyplomu ukończenia studiów. Pomyślałem że w sumie to na całe życie, więc chcę mieć to zrobione porządnie, chcę czarno białe zdjęcie analogowe. Odwiedziłem parę zakładów fotograficznych i niestety w żadnym z nich nie chcieli zrobić mi anala. W końcu poddałem się i zrobiłem to zdjęcie w pierwszym lepszym zakładzie. Oczywiście głupia mina i ta cyfrowa "jakość" bleeee.

Tym razem zaczęło się podobnie. Pewien pan w jednym zakładzie przekonywał mnie najpierw że przecież wszyscy robią na cyfrze bo jest lepsza. Dla tego który robi bez wątpienia, w końcu jest szybsza, tańsza i łatwiejsza (podobnie jak ciemna strona mocy). Potem ten pan chciał mnie przekonać że oni to zrobią cyfrą, ale jak zrobią odbitkę to będzie wyglądało jak z analoga. Trochę mnie to rozśmieszyło więc wyszedłem, bo mi się nawet dyskutować nie chciało.

Oczywiście pewnie myślicie że to taka moja fanaberia, wolno wam i pewnie jest w tym ziarnko prawdy. Jak wiadomo nie przepadam za cyfrą, chociaż zdarzają się cyfrowe zdjęcia które mi się bardzo podobają, ba niektóre właśnie dlatego że są cyfrowe. Co prawda dotyczy to chyba jedynie zdjęć z komórki pewnego sławnego fotografa, ale jednak.

No dobra miałem fanaberię, ale tym razem się nie poddałem. Postanowiłem że zrobię to sam. No prawie sam. Zadzwoniłem zatem do pewnego sławnego fotografa, który przywiózł do mojego domu dwie lampy studyjne marki ::miejsce na reklamę:: . Powiesiliśmy na karniszu tło z prześcieradła i stanowisko do zdjęć legitymacyjnych było gotowe.

Znany fotograf z niezwykłą wprawą obfotografował mnie najpierw legitymacyjnie, a potem zrobił trochę mniej formalnych zdjęć. Wszystkie oczywiście w gajerze i na czarno-białej małoobrazkowej błonie negatywowej. Po owej sesji wywołałem, wysuszyłem i zeskanowałem ową błonę. Nie bójcie się, nie zrobiłem wydruku z kompa. Skan posłużył jedynie do wybrania odpowiedniej klatki. Po wybraniu tej jedynej, wyciągnąłem powiększalnik i resztę ciemniowego złomu, nalałem rakotwórczych substancji do kuwet i zacząłem zabawę. Po około 40 minutach miałem około 20 zdjęć, uznałem że wystarczy i zwinąłem kramik, fajnie było.

O ile prościej byłoby to zrobić cyfrą? Dwadzieścia złotych, dwadzieścia minut i po sprawie. A tutaj, pół dnia zabawy masa sprzętu i niewiele ponad dwadzieścia złotych. Ale wiecie co? Kupa frajdy, wyraźnie lepszy efekt, a na dodatek mogłem sobie pozwolić na mały fotożarcik który zawarłem w tych odbitkach. Jednak jest wiele rzeczy których nie można kupić, wiem że następnym razem zrobię tak samo. Oczywiście już nie będę pytał w tych zakładach czy robią anala ;->

niedziela, 6 września 2009

Ile ....fuck można?!

Ostatnio na blogu tylko ludzie ludzie i ludzie. Pewnie już z nudów ziewacie. Pora brać się za Horyzonty, bo trochę jeszcze do wystawy trzeba dorobić. Szukam sponsora odbitek na tę wystawę, ponieważ sam nie podołam, więc jakby ktoś słyszał że ktoś ma trochę luźnej kasy i chce umieścić swoje logo na ulotkach i plakatach reklamujących wystawę to dawać znać.

Kurde nie o tym miało być. Ale niech już będzie tak przy okazji. No ludzie mi się po blogu normalnie ostatnio kręcą. Czasem nawet grupami. Ale to się zmieni, oj zmieni się. Chociaż też do końca nie obiecuję, bo trochę wzbogaciłem mój sprzęt do stritfoto, więc co chwilę mnie korci żeby robić nim zdjęcia.

W każdym razie dzisiaj digifuck z archiwum sprzed półtora roku.

czwartek, 3 września 2009

Przystanek Szatan - orzeszcy

Na koniec jeszcze garść orzeszków z piekua rodem ;->

Przystanek Szatan - leżacy kontra tubylce

Niektórzy miejscowi którym nie udało się dostać Snickersów, rozładowywali swoją frustrację w dość dziecinny sposób.

Przystanek Szatan - tubylce

Miejscowi też by chcieli po batoniku.

Przystanek Szatan - leżacy

Niektórym jednak zaszkodziły orzeszki.

środa, 2 września 2009

Przystanek Szatan - friktekowie

Mogę tylko powiedzieć że Snickersy schodziły jak woda ;->

wtorek, 1 września 2009

Przystanek Szatan - grajcy

Kapłani Szatana pompujący za pomocą nieludzkiej aparatury, nieludzkie dźwięki w ludzkie uszy, zadbali o wprowadzenie swoich ofiar w trans i przekazywali im podprogowe treści w stylu:"Zabij swoją matkę!!!", albo:"Kup baton Snickers!!!"