nie dla acta

Fotografia, konceptualna, konceptualizm, sprzedaż odbitek, sprzedaż fotografii, fotografia artystyczna,fotografia artystyczna sprzedaż, eksperymentalna, eksperyment, abstrakcja, abstrakcyjna, uliczna, street, photo ,foto , streetphoto, streetfoto, portret, digifuck, horyzont zdarzeń, śmakro, bragg, friktekno, freetekno, tekno, odbitki, zdjęcia, sprzedaż, sztuka, fotografia, dzik, koń, dzikoń, cross, sprzedaż zdjęć i odbitek

środa, 24 sierpnia 2016

Arbajt - tydzień 1 - dzień 2 - praca - 01.12.2015

Wtorek, idealny dzień, aby zacząć pracę. A najlepiej zacząć od pysznego i pożywnego, półturystycznego śniadania.

Tu mieszkam.

Tędy idę do pracy.

W tym budynku pracuję.

Przy tym biurku.

No i pracuję

Ogarnianie nowych rzeczy pracowych. Warto zwrócić uwagę, na zdjęcie na dolnym ekranie.

I jeszcze tylko pyszna kolacja w akademikowej stołówce.

Pierwszy dzień pełen wrażeń. Ciekawość, nowe terytorium, a wszystko jakby stworzone do nauki. Nie ma co ukrywać, podjar maksymalny jest.

Wczoraj okazało się, że Jeden z członków mojej nowej grupy jest dobrym znajomym mojej promotorki, trochę mały ten świat. Już zdążył zameldować mojej byłej szefowej, że przyjechałem, a mnie oświadczył, że powinienem wysłać streszczenie prezentacji, którą chciałbym wygłosić na przyszłorocznym DPG (Deutsche Physikalische Gesellschaft), więc dziś napisałem to streszczenie i wysłałem. Poszło lepiej niż zwykle, dobranoc.

piątek, 29 lipca 2016

Arbajt - tydzień 1 - dzień 1 - zwiedzanie - 30.11.2015

Po udanym logowaniu, przyszla pora na zwiedzanie, tego porzadnego niemieckiego miasta, w którym wyladowalem. Towarzyszyla mi Kasia.

Trochę muliti-kulti.

I pierwsze zderzenie z weihnachtsmarktem.

Atmosfera zdecydowanie urocza i świąteczna, pogoda zdecydowanie angielska, ale dało się żyć.

Dekoracje naprawdę przyprawiają o zawrót głowy i wywołują uśmiech na ustach. Niby są już podobne jarmarki w Polsce, ot choćby we Wrocławiu. Nie dorównują jednak skalą i rozmachem swoim niemieckim wzorom. Czuliśmy się trochę tak, jak zwykliśmy się czuć w dzieciństwie tuż przed świętami. Tylko gdzie śnieg do cholery?!

Przerwę w zwiedzaniu jarmarku spędziliśmy na nieco szalonej, ale jednak niezbyt strasznej karuzeli. W każdym razie było śmiesznie i chyba o to nam chodziło.

Na jarmarkach jest sporo barów i pabów w których można się napić nieco alkoholu. Królują raczej grane klimaty, a najpopularniejszy jest feuerzangenbowle, będący po prostu tutejszą odmianą grzanego wina.

"Gest solidarności" po zamachach w Paryżu.

Kolacyjka w formule: "jesz ile chcesz", zawsze się dla mnie kończy totalnym przejedzeniem i myślą, że to juz ostatni raz tak bardzo upodliłem się obżarstwem.

Tak właśnie. Dekoracje są nieziemsko kiczowate, ale potrafią być przy tym zabawne. Zresztą jest to bardzo solidny kicz. Z bliska wcale nie wygląda na Chińszczyznę. Obstawiałbym solidną Niemiecką robotę. Nie wiem, czy są to rzeczy, które przetrwają dekady, ale z pewnością nie są tandetną jednorazówką. Chciałoby się stwierdzić, że były budowane według zasady: "Kicz tak! Tandeta Nie!" i pewnie jest to prawda. Wszędzie dobre materiały, drewno, solidne konstrukcje, naprawdę zero fuszerki, naprawdę miło na to wszystko popatrzyć.

Turystyczne foto pod symbolem/godłem/pomnikiem Bremy.

Jeszcze jeden: "gest solidarności"

I do domu na zadupie, ale tym razem grzecznie, bez szwarcfarowania.