nie dla acta

Fotografia, konceptualna, konceptualizm, sprzedaż odbitek, sprzedaż fotografii, fotografia artystyczna,fotografia artystyczna sprzedaż, eksperymentalna, eksperyment, abstrakcja, abstrakcyjna, uliczna, street, photo ,foto , streetphoto, streetfoto, portret, digifuck, horyzont zdarzeń, śmakro, bragg, friktekno, freetekno, tekno, odbitki, zdjęcia, sprzedaż, sztuka, fotografia, dzik, koń, dzikoń, cross, sprzedaż zdjęć i odbitek

niedziela, 23 grudnia 2012

Shleep on Speed

Dziś niedziela, więc pewnie niektórzy z Was zalegają na jakichś afterach. Niektórzy już w domu. Są tacy nieszczęśnicy zarówno z pierwszej jak i z drugiej grupy, którzy męczą się próbując zasnąć. Podobno pomaga liczenie baranów - no to śmiało spróbujcie!!!

sobota, 22 grudnia 2012

Mierzeja

Koniec świata przeżyliśmy. Z tej okazji wrzucam drugie wideło które udało mi się ulepić.

Film - gra słowna. Aby go nakręcić odbyłem nieco bezsensowną podróż na Mierzeję Bramy Świny.

Podpowiedź: Supertajne hasło jest zakodowane w liczbach pojawiających się w filmie.

piątek, 21 grudnia 2012

21.12.12

Cumtrol Pattern

Koniec świata, DziKoń zmontował swoje pierwsze wideło.

Nieco nietypowo zmontowane porno ze szczątkową fabułą. Od odbiorcy wymaga uwagi i cierpliwości, na szczęście kończy się hepi endem.

PS: Koniec świata DziKoń zrobił wideło ;-) Z okazji końca świata 21.12.2012 przysyłam swój pierwszy widełoart.

środa, 12 grudnia 2012

12.12.12

Wiem wiem, dawno dawno temu... coś wrzuciłem na blog. Fajna dziś data, więc wrzucam coś.

środa, 24 października 2012

Jerzy Krzysztof

Hej dziś są moje "chrystusowe" urodziny, więc jeśli mam zostać mesjaszem, żydzi mają calutki rok na ukrzyżowanie mnie. W zasadzie jakichś innych specjalnych przemyśleń z tym związanych nie mam, ale zachciało mi się coś z tej okazji wrzucić na blog. Ponieważ już podobno jestem stary, to zdjęcie też wrzucam stare (sprzed sześciu lat) - niech cieszy Wasze oko.

wtorek, 2 października 2012

DziKoń z wądem albo z dilsem

Autor: Pani ze stoiska z dildami ;->

A jednak cyfra...

Zabijcie mnie, ale i tak to powiem. Utonąłem ostatnio w milionie nie wywołanych, nie zeskanowanych i nie obrobionych fotosów. Niestety przez taki brak kontaktu z efektem, większość z tych które obecnie wywołuję okazuje się nudnym bezsensownym czaso i kasochłonnym pstrykactwem.

Ostatnio jednak znalazłem odtrutkę, kupiłem cyfrę!!! Tak i jest to pierwsza w moim życiu cyfra którą naprawdę lubię robić zdjęcia. Co prawda raczej tego nie robię, ale podobno zadowolony klient jest najlepszą reklamą, więc zareklamuję. Ten niezbyt duży, ale też niezbyt mały, taki w sam raz, cieszący oko retro stylistyką i dobrą jakością zdjęć, a przy okazji cieszący całą resztę podczas ich robienia - aparat, zwie się: Fuji X10. Reklamuję bo zasłużył, poza tym jest miłością od pierwszego wejrzenia, owszem ma wady, ale zalet ma bez porównania więcej. To taki typ o którym mówią: "mały ale wariat".

No nic koniec tych pochwał, mam nadzieję że dzięki temu nabytkowi nieco odżyje blog. Na początek wrzucam parę mord prosto z puchy, bez żadnych obróbek.

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

czwartek, 29 marca 2012

piątek, 2 marca 2012

piątek, 10 lutego 2012

Wody gLazur vol.1

Tarą tarą !!! Nareszcie z dumą mogę zaprezentować pierwszą część sesji zdjęciowej promującej markę Kung Szwu która jest nieślubnym dzieckiem Katii i moim. Zdjęcia zostały zrobione we wrześniu 2011 na południu Francji, gdzieś w okolicach Antibes. Modelkami Były: Katia i Panga, aparatem Lubitel 166B, fotograf ten sam co zawsze. Smacznego ;->

Korzystając z okazji zapraszam na sobotnie PRZEtargi MIEJskie vol.2, które odbędą się w warszawskim Balsamie - też tam będziemy.

czwartek, 9 lutego 2012

Dni Ewolucji

Jako autor plakatu (ale prywata) chciałem Was zaprosić na wrocławskie Dni Ewolucji, które zaczynają się już jutro i potrwają do niedzieli. Niestety mnie nie będzie, więc liczę na to, że pójdziecie choćby po to żeby mi później opowiedzieć jak było.

Od organizatorów:

Tym razem zapraszamy Was na wrocławskie Dni Ewolucji. Będzie to impreza kulturalno-popularnonaukow​a poświęcona samej szeroko rozumianej teorii ewolucji oraz życiu Ch. Darwina. Podczas tej trzy dniowej imprezy będziecie mieli okazję wysłuchać wykładów antropologów, biologów, psychologów oraz fizyków ewolucyjnych. Uczestniczyć w ciekawych dyskusjach oraz zabawach towarzyszących imprezie w tym projekcjom filmowym oraz wysłuchać "Sonetów ewolucyjnych" autorstwa Jacka Tabisza. Impreza zaczyna się w piątek o 15:00, każdy kolejny dzień zaczyna się o tej samej godzinie. Podczas ostatniego dnia, który jest jednocześnie rocznica urodzin Ch. Darwina przejdziemy również do części nieoficjalnej.;-P 10 lutego, g. 15:00 Sektor 3, ul. Legnicka 65 11 lutego, g. 15:00 Falanster, ul. św. Antoniego 23, 12 lutego, g. 15:00 ZUP, ul. Ruska 34

Więcej informacji:

Organizacja:

  • Stowarzyszenie Ateistyczne

Współpraca:

środa, 8 lutego 2012

P-askudni K-rętacze O-szuści (i złodzieje oczywiście)

Dziś w końcu zlikwidowałem oba konta które miałem w PKO. Przynajmniej tak mi się wydaje, że zikwidowałem. W każdym razie podejrzewam że ci kombinatorzy jeszcze coś wykombinują.

Zwykłe konto dostałem biorąc dwuletni kredyt i na nie miałem spłacać raty, konto z kartą kredytową dostałem przy okazji, w ramach przymusowego prezentu dodawanego do kredytu. Kredyt ubezpieczyłem na wypadek utraty pracy.

Jakieś trzy miesiące po wzięciu kredytu dostałem się na studia doktoranckie. Owocem tego było wywalenie mnie z pracy mniej więcej miesiąc później. Poszedłem do banku, bo kredyt ubezpieczony na taki wypadek, więc luz. Wcale nie luz, nie uznal,i bo wprawdzie mnie wywalili z pracy, ale przecież zostałem studentem.

Po tym wszystkim stwierdziłem, że nie potrzebuję takiego ubezpieczenia. Poszedłem do banku, czekałem jak zwykle ze 40 minut, po to tylko, żeby wielce obrażona PANI poinformowała mnie, że owszem mogę zrezygnować, ale muszę zabulić około 100 pln i dodatkowo coś tam jeszcze, poza tym zmienią mi oprocentowanie (!) i że mi się to nie w ogóle pyli - zrezygnowalem.

Łatwo nie było ale w końcu spłaciłem to dziadostwo. Oczywiście rachunek pozostał i jakieś bzdurne opłaty, za coś z czego nie korzystam. Poza tym co jakiś czas przychodził rachunek za kartę kredytową z której nie korzystałem. Zawsze tak sprytnie przychodził ten rachunek, że albo już było po terminie, albo tuż przed. Dlatego zazwyczaj miałem opóźnienia w płaceniu za to czego nie używam.

Oczywiście za opóźnienie doliczali mi karę, a za listowne powiadomienie mnie o tym dorzucali jeszcze ze dwie dyszki i jeszcze za niespłaconą kwotę minimalną coś. Te powiadomienia rownież przychodziły w ostatniej chwili, albo już po tej ostatniej chwili. W ten sposób UKRADLI mi ze 300 pln albo i więcej.

Spłaciłem co trzeba i poszedłem zamknąć rachunki. Niestety w międzyczasie skończyła mi się ważność dowodu osobistego i zostałem poinformowany, że sama umowa którą przyniosłem nie wystarczy.

W końcu wyrobiłem nowy dowód, ale jakoś nie miałem czasu na czekanie w bankowych kolejkach. Zdecydowałem się niecały tydzień temu. Miało być gładko, daję dowód i.... Niestety potrzebna jest jeszcze karta (ta której nie używam). Nie miałem jej przy sobie, właściwie nawet nie wiedziałem gdzie jest. Jednym słowem zgubiłem, więc niezwłocznie ten fakt zgłosiłem. W końcu poczułem że wygrałem z systemem ale...

PANI poinformowała mnie że muszę jeszcze zapłacić (znowu?!) 44 pln z groszami za obsługę konta. Spojrzalem na kolejkę - godzina stania - poszedłem. Przyszedłem dziś dowiedziałem się ile dokladnie - zapłaciłem ale...

Okazało się że wpłaciłem nie na to konto. Miałem na rachunek rozliczeniowy, a wpłaciłem na konto karty kredytowej. Niby luz bo przecież zaraz przeleję albo wypłacę; nic podobnego. Podobno się nie da i nawet moje już dosyć agresywne zachowanie nic nie pomogło. Niby moje pieniądze na moim koncie, a nic z nimi nie mogę zrobić, jak to?

W końcu wpłaciłem jeszcze raz, tym razem na właściewe konto. Oczywiście dokonując tych skomplikowanych operacji kursowałem między dwiema PANIAMI niczym Jezus z Nazaretu. Zaraz zaraz mówiłem że wpłaciłem? Stalem przy PANI którą już nieźle wcześniej wymęczyłem i chciałem wpłacić, a ta mi nagle stawia przed nosem tabliczkę że ma 20 minutową przerwę. Normalnie pomyślałem że gram w jakimś filmie Bareji. Zapytałem czy wie że komuna się już skończyła, a ta mi z gadką: młody człowieku...

Wytłumaczylem jej w trzech slowach, że ja tylko próbuję coś załatwić i to nie ja jestem tutaj problemem. Chyba ją przekonałem bo momentalnie się uciszyła, a może się tylko zapchała kanapką?...

Szybko przejęła mnie inna PANI i chyba w końcu zrozumiała, że jeśli ona mi umożliwi to co chcę zrobić to ja na chwilę przestanę być niemiły. Ufff zapłaciłem, udało się.

Druga PANI, ta od likwidacji konta, chciala mnie jeszcze nabrać na to, że dowód był zmieniany i teraz to trzeba... Ale po chwili przestała, chyba moja mina mówiła już wystarczająco wiele.

Na koniec dowiedziałem się jeszcze, że termin wypowiedzenia karty kredytowej to 30 dni i oni policzą czy ja im wiszę czy oni mi, no i ile rzecz jasna. W przypadku gdy ja im wiszę , mam wpłacić na konto, w przypadku gdy bank mi wisi, mam napisać podanie o zwrot pieniędzy, moich pieniędzy - przecież to oczywiste.

podsumowanie:

  • Różnymi sposobami ukradli mi w sumie ładnych parę stówek.
  • Wielokrotnie utrudniali mi zamknięcie konta i nie tylko - ciekaw jestem czy jeszcze czegoś nie wynajdą.
  • Straciłem masę czasu - nerwy akurat mam ze stali ;->

PANI u której dziś likwidowałem konta zapytała mnie dlaczego chcę je zlikwidować i była wielce zdziwiona, gdy odparłem że to najgorszy bank w Polsce. Ja nie wiem jak można być tak oderwanym od rzeczywistości.

Kredyt który miał być najtanszy okazał się najdroższy, ubezpieczeniem można się było podetrzeć, a obsługa jak za komuny. Naprawdę OMIJAJCIE Z DALEKA!!!