nie dla acta

Fotografia, konceptualna, konceptualizm, sprzedaż odbitek, sprzedaż fotografii, fotografia artystyczna,fotografia artystyczna sprzedaż, eksperymentalna, eksperyment, abstrakcja, abstrakcyjna, uliczna, street, photo ,foto , streetphoto, streetfoto, portret, digifuck, horyzont zdarzeń, śmakro, bragg, friktekno, freetekno, tekno, odbitki, zdjęcia, sprzedaż, sztuka, fotografia, dzik, koń, dzikoń, cross, sprzedaż zdjęć i odbitek

piątek, 29 lipca 2016

Arbajt - tydzień 1 - dzień 1 - zwiedzanie - 30.11.2015

Po udanym logowaniu, przyszla pora na zwiedzanie, tego porzadnego niemieckiego miasta, w którym wyladowalem. Towarzyszyla mi Kasia.

Trochę muliti-kulti.

I pierwsze zderzenie z weihnachtsmarktem.

Atmosfera zdecydowanie urocza i świąteczna, pogoda zdecydowanie angielska, ale dało się żyć.

Dekoracje naprawdę przyprawiają o zawrót głowy i wywołują uśmiech na ustach. Niby są już podobne jarmarki w Polsce, ot choćby we Wrocławiu. Nie dorównują jednak skalą i rozmachem swoim niemieckim wzorom. Czuliśmy się trochę tak, jak zwykliśmy się czuć w dzieciństwie tuż przed świętami. Tylko gdzie śnieg do cholery?!

Przerwę w zwiedzaniu jarmarku spędziliśmy na nieco szalonej, ale jednak niezbyt strasznej karuzeli. W każdym razie było śmiesznie i chyba o to nam chodziło.

Na jarmarkach jest sporo barów i pabów w których można się napić nieco alkoholu. Królują raczej grane klimaty, a najpopularniejszy jest feuerzangenbowle, będący po prostu tutejszą odmianą grzanego wina.

"Gest solidarności" po zamachach w Paryżu.

Kolacyjka w formule: "jesz ile chcesz", zawsze się dla mnie kończy totalnym przejedzeniem i myślą, że to juz ostatni raz tak bardzo upodliłem się obżarstwem.

Tak właśnie. Dekoracje są nieziemsko kiczowate, ale potrafią być przy tym zabawne. Zresztą jest to bardzo solidny kicz. Z bliska wcale nie wygląda na Chińszczyznę. Obstawiałbym solidną Niemiecką robotę. Nie wiem, czy są to rzeczy, które przetrwają dekady, ale z pewnością nie są tandetną jednorazówką. Chciałoby się stwierdzić, że były budowane według zasady: "Kicz tak! Tandeta Nie!" i pewnie jest to prawda. Wszędzie dobre materiały, drewno, solidne konstrukcje, naprawdę zero fuszerki, naprawdę miło na to wszystko popatrzyć.

Turystyczne foto pod symbolem/godłem/pomnikiem Bremy.

Jeszcze jeden: "gest solidarności"

I do domu na zadupie, ale tym razem grzecznie, bez szwarcfarowania.

wtorek, 7 czerwca 2016

Arbajt - tydzień 1 - dzień 1 - inicjacja - 30.11.2015

Zatem wyruszyłem do pracy. Był lekki nerw i trochę się obawiałem jak szef zareaguje na kolce i dredy. W Skajpowych wywiadach kolce wyciągałem, a dredy wiązałem z tyłu głowy. Trochę to obłudne, a trochę oszukańcze, ale zależało mi na tej pracy. Zresztą jak pokazały moje ostatnie przygody, do gastronomii się nie nadaję.

Najpierw spotkanie z szefem. Bardzo sympatyczny gość. Na Skajpie też wydawał się sympatyczny. O moim wyglądzie nie powiedział nic. A zresztą, zabiegi ugrzeczniające naprawdę dały efekt. Wyglądałem jak kujon, tyle że z dredami schludnie związanymi z tyłu głowy i paroma niewielkimi kolcami, ale jednak kujon. Jak zapewne zauważyliście, wygląd mojego szefa też nieco odbiega od standardu. Bujne wąsiska i długie włosy spięte z tyłu, być może pamiątka z szalonej młodości... W każdym razie, chyba w jakiś sposób, jednak pasujemy do siebie.

Teraz Pora na formalności w dziale kadr i krótką pogawędkę z (sami przyznacie) bardzo fajną kadrówką:

Moja nowa grupa. Prawie sami Niemcy, w tym jeden pochodzenia argentyńskiego, a z prawej strony Szkotka pochodzenia pakistańskiego. W sumie takie umiarkowane multikulti. Razem ze mną trzech fizyków, jeden matematyk i dziewczęta: bioinformatyk oraz biolog. Zauważcie, że wśród męskiej części grupy, tylko ja nie mam wąsów. No, ale to w końcu taki kraj. A wąsy może przychodzą z czasem ;->

Pierwszy obiad, czy też lancz. Wszyscy bardzo sympatyczni i ciekawi mnie, tak samo jak ja ich. Jak na stołówę to jedzenie naprawdę świetne i dość duży wybór i ciekawe dania. W każdym razie, bardzo miły dzień zapoznawczy.

Arbajt - tydzień 1 - dzień 1 - logowanie - 30.11.2015

Zatem dotarliśmy. Pierwszym wrażeniem jakie sprawiał ten uniwersytet, było wrażenie jakby był urządzony na wzór amerykańskich filmów o uniwersytetach. No nic, trzeba się było zameldować, przespać i ruszać do pracy, albo raczej do podpisywania papierów i poznawania nowego miejsca pracy. Postanowiłem na początek wystąpić w stylizacji na grzecznego i solidnego chłopca, więc poszły dżinsiki i kraciasta koszula, a dotychczasowe koczyki zastąpiłem nieco mniejszymi wersjami.